Dawno dawno temu w odległej galaktyce…
Historia ta jest opowieścią o pewnym robocie, któremu przepaliły się instalacje elektryczne w obwodach mózgowych. 3PO bo tak się nazywał nasz bohater miał dwie pasje. Mianowicie obróbka skrawaniem a drugą były szeroko pojęte konstrukcje stalowe. 3PO namiętnie oglądał wszystkie dzieła które były ze stali na tatoine. A że jak wspomniałem, jego pasją i dodatkowo pracą była obróbka skrawaniem cały czas miał kontakt z tym co lubi. Niestety wszystko co dobre się kiedyś kończy. Pewnego pechowego dnia niewielkie trzęsienie ziemi sprawiło, że instalacje elektryczne w głowie 3PO przepaliły się.. Po tym incydencie nas robot całkowicie się zmienił. Postanowił zostać bohaterem przez duże B. Szybko znalazł prace u księżniczki Amidali jako tłumacz języków galaktycznych. Niedługo potem poznał Luka Skywalkera i tak zaczęły się jego przygody. W niepamięć poszły konstrukcje stalowe. Teraz 3PO nie zajmował się takimi trywialnymi rzeczami jak obróbka skrawaniem.
Podróżował przez galaktyki i tworzył historię. Nie było miejsca w galaktyce którego nie odwiedził. Na dalekich rubieżach widział najpiękniejsze konstrukcje stalowe jakie zostały stworzone przez humanoidalnych Xilosów. Podążając dalej szlakiem historii 3PO zawędrował daleko aż na kraniec kosmosu. Biorąc pod uwagę to że wcześniej nie zajmował sie niczym ciekawym na koniec życia stwierdził że fakt taki jak przepalone instalacje elektryczne był dla niego darem niebios.
Pod koniec życia 3PO często zastanawiał się czy słusznie postępuje krocząc cały czas przy jasnej stronie mocy. Czasami nie dawało mu to spokoju przez długi czas i robot wachał się. Na to tylko ciemna strona mocy tylko czekała. Na szczęście 3PO nie uległ i został jednym z bohaterów którzy uratowali galaktykę od zagłady. Jednak cały czas zło panoszyło się wokół robota i cały czas był narażony na zgubne działanie zła. Pomimo tego do końca życia zachował pogodę ducha i to wystarczyło aby postępować drogą prosta i rozważną.